

Tłumnie spotykamy się na górce, z której można zjechać na zamarzniętą taflę jeziora. Przychodzą tam starzy i młodzi, saneczkarze, snowbordziści, narciarze i łyżwiarze. Ci ostatni mają nawet lodowisko, zrobione przy pomocy traktora. Jest też mała skocznia dla odważnych.
Do lasu chodzimy rodzinami, parami, z psem i samotnie. Jest cicho i kameralnie. Znaleźliśmy piękną i bezpieczną górkę zakonczoną skocznią, z której piszący te słowa skoczył i nie połamał sanek ani kończyn.
Cieszy ta nasza aktywność. Olimpiady zimowej wprawdzie jeszcze w tym roku nie zorganizujemy ale może by tak kulig. Taki z saniami, końmi buchającymi parą, z dzwoneczkami, ogniskiem, kiełbaskami... Co Wy na to?
fot. Bartek NoSek