Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji uług
zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

[x] Zamknij

      JAK LUDZIE RADZĄ SOBIE ZE STRESEM

      Bogusław Borys, 2003-01-08

      Dzień powszedni jest stresujący. Nie dajmy się zwariować :-)
      Wiadomo, że nie można całkowicie uniknąć stresu. Stres, czyli stan, który towarzyszy przystosowaniu się do każdej nowej, zwłaszcza trudniejszej sytuacji, jest nieodzowną częścią składową ludzkiego życia. Skoro tak jest, trzeba sobie w jakiś sposób ze stresem radzić. I ludzie to robią. Lepiej lub gorzej, skuteczniej, czy mniej skutecznie – każdy człowiek z konieczności konfrontuje się z tym problemem i to wielokrotnie w życiu. W konfrontacji ze stresem staje cały człowiek, zarówno jego sfera biologiczna, jak i ta psychiczna. Fizjologia uruchamia się automatycznie. System alarmowy pobudzony przez zmysły, sygnalizuje nową, być może niebezpieczną sytuację. Ten sygnał wyzwala już łańcuchową reakcję fizjologiczną, która jest po prostu biologiczną formą radzenia sobie ze stresem. W odpowiedzi serce „zwiększa obroty”, zaczyna bić szybciej. Natychmiast wzrasta produkcja krwinek w organizmie. Wyraźnie podnosi się poziom cukru we krwi. Wszystko to służy przede wszystkim wzmocnieniu mięśni, by były zdolne do wzmożonego wysiłku. W tym miejscu przypominam amerykańskiego fizjologa, o którym wspomniałem w poprzednim odcinku. On nie używał określenia „stres”, tylko mówił o reakcji „walcz lub uciekaj”. Zarówno podjęcie fizycznej walki, jak i fizycznej ucieczki, wymaga siły mięśni. I temu przede wszystkim służy całokształt wspomnianej reakcji fizjologicznej. A co z psychiką? Tu sprawa jest już nieco bardziej skomplikowana. Przede wszystkim, ta odpowiedź na stres, nie jest u wszystkich ludzi jednolita. Każdy człowiek jest inny, zwłaszcza pod względem psychicznym, stąd trudno w tym zakresie znaleźć szablon. Więcej, ten sam człowiek, w obliczu różnych stresów, w różnym okresie swojego życia, w zmienionych okolicznościach, może się zachować zupełnie inaczej. A zatem psychika – jak zwykle – stanowi większą niewiadomą. Mimo tego gąszczu różnych możliwych czynników warunkujących ludzkie zachowanie w określonych sytuacjach, psychologowie próbują porządkować również ten teren. Takie jest zresztą, między innymi, zadanie psychologii. W wyniku wielu badań, obserwacji, porównań i wyciągania wniosków z tego wszystkiego, powstają określone hipotezy, które potem trzeba weryfikować. Czasem – w jedną lub drugą stronę – weryfikuje je samo życie. Podobnie jest w tej dziedzinie psychologii. Jedną z ciekawszych prób uporządkowania zagadnień związanych ze stresem, konkretnie w zakresie radzenia sobie z nim, są prace dwóch panów Endlera i Parkera. Obydwaj są psychologami i od dłuższego już czasu zajmują się tą problematyką. Ludzie – jak już wspomniałem - wprawdzie bardzo różnie zachowują się w sytuacjach stresowych, ale - ich zdaniem – można wskazać kilka, ogólnych stylów radzenia sobie ze stresem. Przede wszystkim emocje Pierwszym, wyodrębnionym przez wspomnianych panów stylem, jest tak zwany styl emocjonalny. Polega on na tym, że człowiek w sytuacji stresowej uruchamia wszystkie swoje emocje. Jest zły, że mu się to zdarzyło. Wściekły i smutny zarazem, że nie może sobie z tym poradzić. Buntuje się przeciw temu, że coś przekracza jego możliwości. Z furią atakuje przeszkody, a padając lituje się nad sobą i szuka współczucia u innych. Martwi się całą tą sytuacją, boi się wszystkich złych konsekwencji, wreszcie popada w przygnębienie. Są oczywiście jeszcze inne emocje, które można w takich sytuacjach uruchomić i pewnie wielu ludzi się do nich odwołuje. Istotą tego stylu jest mała skuteczność i duży koszt psychiczny, który człowiek musi płacić w sytuacji stresowej. Jest to trochę jak przysłowiowe „bicie piany”. Niewiele z tego wynika, a wysiłek jest ogromny. Kolejnym stylem, na który zwracają uwagę wspomniani autorzy jest styl zadaniowy. W tym przypadku po pierwszej, emocjonalnej reakcji – co jest spontaniczną formą zachowania się człowieka - pojawia się refleksja i pytania: O co tu chodzi?, co ja muszę i mogę w tej sytuacji zrobić?, do czego mam dążyć? A zatem nie emocje są tu najważniejsze, a refleksja. Idzie o zorientowanie się w sytuacji i podjęcie celowych – realizujących określone zadanie – działań. Jest to styl, który człowiek sobie wypracowuje, albo ktoś go nauczył. Rzadko się zdarza, by człowiek rodził się z taką umiejętnością. Jest to styl wymagający opanowania, w związku z tym trudny, ale w sensie psychicznym „ekonomiczny”. Warto się go uczyć i doskonalić w nim. Jest to niewątpliwie styl najbardziej skuteczny. Ludzie wykonujący określone zawody, wśród swoich umiejętności zawodowych, niemal z obowiązku muszą w sobie doskonalić również ten styl radzenia sobie ze stresem, który staje się ich nieodzownym wyposażeniem zawodowym. Całkowicie odmiennym stylem, również wymienianym przez Endlera i Parkera jest styl ucieczkowy. W tym przypadku człowiek próbuje przede wszystkim zapomnieć o problemie i w jakikolwiek sposób uciec od niego. Robi to w bardzo różny sposób. Powszechnie stosowanymi metodami ucieczki bywają alkohol i narkotyki. Nie trzeba chyba dodawać, że są to sposoby nie tylko nieskuteczne, ale na dodatek jeszcze bardzo, bardzo kosztowne (nie tylko o pieniądzach tu mówię). Są też inne sposoby „zamazywania” istotnych kłopotów. Często ludzie uciekają od konieczności rozwiązywania problemów – na różne sposoby – w chorobę. Trzeba dodać, że najczęściej nie polega to na świadomym udawaniu. Zwykle jest to bardzo zakamuflowany, nieświadomy mechanizm, który pozwala pozornie i na chwilę uniknąć kłopotu „z powodu choroby”. Czasem, w ramach ucieczki od sytuacji stresowej ludzie próbują zajmować się czymś zupełnie innym, by odwrócić uwagę i zapomnieć o tym co naprawdę gnębi. Bywa, że doraźnie to pomaga. Jest tych sposobów ucieczki bardzo wiele. Niektóre z nich, w ramach tak zwanej sublimacji, przynoszą innym ludziom nawet spore korzyści. Jednak żadna ucieczka, nawet ta „szlachetna”, tak naprawdę problemu nie rozwiąże, a zatem stres pozostaje, chociaż być może mniej widoczny, co nie znaczy mniej destrukcyjny. Bogusław Borys

      Polecamy

       

       

       

       

      Wsparcie prawne portalu:


       

      Osowianin Roku