Głowa w chmurach, nogi w g......

      2005-11-24

      Siedzę ci ja sobie w swojej skomputeryzowanej, podziemnej izbie, otoczony monitorami, klawiaturami, zanurzony w matriksie i nagle czuję, iż nogi moje mokre się stają. Patrzę w dół i cóż widzę ?
      U stóp mych odchody moje i mojej rodziny pływają - szambo wylało!
      Zapracowany nie zauważyłem pierwszych sygnałów ostrzegawczych, jakimi są zwykle: wzmożony zapaszek oraz groźny bulgot, dobywający się ze studzienek. Skutecznie zagłuszyła je głośna i rytmiczna muzyka techno, grana z jakiegoś serwera po drugiej stronie globu.
      Stało się. Znowu.

      Od lat żyję z ekologicznym, co prawda, szambem. Co pewien czas trzeba je opróżniać. Dobrze, że teraz, a nie podczas śnieżycy, czy też wielkiego mrozu. Mam swoje procedury, przygotowane narzędzia, ubranie robocze. Za 30 minut przyjedzie szambonurek i po sprawie.

      Lecz zadumałem się....

      Kiedyś, gdy byłem małym chłopcem leciał w TVP serial pt. Kosmos 1999. Śmigały statki kosmiczne (Eagle has landed – pamiętacie?). Wierzyłem, że i ja za te 30 lat będę latał w kosmos, odkrywał nieznane światy. Zamiast samochodem poruszać się będę poduszkowcem. Lata mineły, jest rok 2005 i niestety jest inaczej.

      Mieszkam w domu na wsi, moja ulica to droga polna. Kanalizacja nigdy tu nie zawitała i pewnie nie zawita. Dobrze, że prąd i gaz mam. Choć prąd - nie zawsze, a gaz mogą odciąć Rosjanie. Do lasu pójdę, chrustu nazbieram... Ale nie o tym miało być ;)

      Moje miasto, piękne miasto, tysiącletnie miasto nie dba o infrastrukturę. Po co kanalizacja, po co drogi, ulice. Ludzie i tak zbudują swoje domy. Będą przeklinać, stać w korkach i nie chodzić na wybory, bo to i tak nic nie daje. A władza zbuduje sobie halę, stadion albo jeszcze jakiś inny “misiowaty” pomnik.

      Głowa w chmurach, nogi w g......
      « wróć | wersja do wydruku | odsłon: 2002

      Polecamy

       

       

       

       

      Wsparcie prawne portalu:


       

      Osowianin Roku